kiedyś i ty poznasz prawdę
sobota Sierpień 27th 2016

Kategorie

Ciekawe strony

Treści własne

Archiwa

demokracja

Każdy znawca kolarstwa wie, że na finiszu najlepiej atakuje się z drugiej pozycji. Drużyna PO do ostatniego tygodnia „powiezie się na kółku” lidera sondaży, jeśli ten nie zasłabnie wcześniej. Wystarczy przecież jakaś podpucha, wyrwie się Kaczor do przodu, a to wrak, a to brzoza, a to niemiec-co-pluje-nam-w-twarz, a to stolik otoczony ZOMO-wcami do wywrócenia.
Wiele zasadzek, rowów i płotów ma PiS do pokonania. Nawet jak przyjdzie pierwszy z grupy, to z kim zawiąże koalicję – bo chyba będzie musiał? Tylko z PSL, jeśli nie odbierze im zbyt wielu głosów powiatowych i gminnych, i nie zepchnie poniżej 5 procent. Z SLD? – nie daję większych szans.
Wiele się rozstrzygnie na polu gospodarczym przez najbliższe dwa lata. Czy gospodarka jest w dołku właśnie dziś? Czy zatrudnienie i płace wzrosną w ciągu najbliższych 20 miesięcy? Liczy się czas, ważny jest moment. Kaczyńskiemu zapewne marzy się objęcie władzy na początku lat tłustych …
Ale sporo się zmieniło w polityce przez te osiem lat, lustracja „spadła z agendy”, zestaw przystawek mocno się zmienił, panom liderom przybyło lat …
W Salonie radia TOK FM przydałby się jakiś neoliberał, skoro audycja ma być o ZZ-tach. Wszak to ciągle jeszcze mocna sekta, choć dogmatyczna. Jedno miejsce jest wolne, zdaje mi się.

Mainstream nadmuchuje bańkę mitycznej demokracji, która nie istnieje, a której wyraz mają jakoby dać obywatele poprzez ponowny wybór Kaczyńskiego, niby niechciany i niebezpieczny, a de facto planowy, niczym gospodarka za tzw. komuny. Lepszy byłby Palikot, jednak ludzie zorientowali się, że to podstawiony bałwan ustawiający się z zatęchłym postbolszewickim wiatrem, więc jak się nie ma, co się lubi, to się ma zdalnie sterowanego kameleona Kaczyńskiego.
To wszystko pic i fotomontaż, marny teatr, alternatywa taka, jak w USA pomiędzy demokratami i republikanami – nic się nie zmienia, gdyż ktokolwiek przegra lub wygra, ONI zawsze wygrają, tak jest zaprojektowany system, nie ma różnicy Tusk, czy Kaczyński, Obama, czy ktokolwiek inny.
Szansą może byłoby pójście za ciosem referendum warszawskiego i wyprowadzenie drugiego celnego ciosu prosto w zęby okupantów , tj. – jak ktoś już tu pisał – powołanie referendum ogólnopolskiego , zobowiązującego Sejm RP, czyli ludzi mających realizować wolę obywateli, do natychmiastowego uchwalenia okręgów jednomandatowych z możliwością odwoływania posłów w trakcie kadencji, ogłoszenia obowiązkowych, jawnych wyborów, po czym demokratycznego samorozwiązania tegoż Sejmu. Nowy, prawdziwy Sejm, reprezentujący Naród, a nie gang uchwalający dla partykularnego interesu złodziejskie ustawy śmieciowe typu „i czasopisma”, powinien zmienić Konstytucję tak, żeby odtąd służyła Polsce i Polakom.

co z nami

Aby się utrzymać przy władzy i mieć spokój, Tusk pożyczył już z 300 miliardów, w tym roku dopożyczy jeszcze 20 miliardów. Przed wyborami na pewno pożyczy ze 100 miliardów. Tak czy siak: uzbiera się tego pół biliona. Suma niewyobrażalna i nie do spłacenia. Tusk gotów jest pożyczyć jeszcze więcej, gotów też do ciekawych działań, np. kwity na Cimoszewicza.
Słowem, Tusk sobie poradzi.
Te pół bilion zaś zapłacą inni, nie Pan ani nie ja. Zapłacą przede wszystkim wyższymi podatkami, przymusową pracą do 67 roku życia, utratą pieniędzy z OFE, wyjazdami za chlebem itd.
To nie Pańskie ani moje zmartwienie. Niech Tusk rządzi jeszcze 20 lat. Ludzi stać na to, aby płacić: sobą, swoim zdrowiem.
Nie siej Pan paniki, głowa do góry. Nasze dzieci, nasze wnuczęta i prawnuczęta i ich wnuki – zapłacą, nie my.

każdy kraj, który przystąpił do Unii, przyjął zasadę – do budżetu unijnego wpłaca składkę wynoszącą około 1 % dochodu narodowego. To jest rodzaj podatku, który płacą wszyscy – biedni i bogaci. Ten podatek na wysokich szczeblach unijnych podlega redystrybucji na różne cele, przede wszystkim „wyrównujące” – od oświaty poprzez drogi do kanalizacji.
Beneficjentami redystrybucji są kraje, których infrastruktura potrzebuje, oświata potrzebuje, gospodarka komunalna potrzebuje, itd. Chyba zrozumiałe jest, że są to kraje o niższym poziomie rozwoju gospodarczego, cywilizacyjnego. O tym rząd niemiecki i podatnik niemiecki wiedzieli od dawna i płacą regularnie te swoje 1 %. Także Polska płaci 1% i ten 1 % należy w obliczeniach zysków odjąć od sum pomocowych unijnych.
Z tym, że jeden procent polski daleko nie dorównuje 1 % niemieckiemu. Nie ta skala gospodarki, nie ta wydajność, nie ta produktywność, nie ten eksport.
Płatności unijne na rzecz rozwoju mają dużo większe niż nominalny kapitał znaczenie jako plan działania, jako projekty kontrolowane, zmuszające biorców do patrzenia w przyszłość, do planowania i do rozliczania się, a także do udziału finansowego (od 1/3 do 2/3 sumy pomocowej).
Te warunki są znacznie ważniejsze jako impulsy rozwojowe niż sama wielkość sum w płatnościach, bowiem zmuszają do pracy planistycznej, organizacyjnej, badawczej, monitorującej.
Dla Polski dotacje unijne netto, to są sumy na poziomie około 2 – 2,5 % GDP. Jest to dużo, jeśli będą prawidłowo, zgodnie z planem i perspektywą wykorzystane. Nie byłoby to dużo, jeśli miałoby być rozszastane, odessane po prostu z budżetu unijnego i bez ładu i składu wydane. Jak na razie Unijne urzędy nie stwierdzają grubych nieprawidłowości w wydawaniu pieniędzy unijnych w Polsce, chociaż są pewne potknięcia, także kompromitujące.
Perspektywa beztroskiej rozrzutności i lekkomyślności w wydawaniu funduszy unijnych została bezpowrotnie oddalona. Dziś, po doświadczeniach Grecji i Hiszpanii z ubiegłego wieku, jako świeżo przyjętych członków Unii z szeroko otwartym skarbcem unijnym, została zredukowana do wąskiej drogi, na której należy bardzo uważać, szanować znaki, nakazy i zakazy.
Stało się to możliwe po rozbudowaniu i udoskonaleniu pracy unijnych instytucji dystrybuujących fundusze i kontrolujących ich wykorzystanie, szczególnie efektywnie pracujących w czasie, kiedy jest kryzys.
Więc nie należy się spodziewać, że ten strumień pieniędzy będzie obficie szumiał z unijnego kranu, a my tylko podstawiać będziemy rączki. Dużo większą wartość dotacje unijne mają jako impulsy, jako kapitał ściśle plasowany, jako zadania do odrobienia niż jako kasiorka z 7 lat rozliczeniowych wyrażona w postaci imponującej liczby euro.

Historia bez historii

Dziękuję za UB, SB, MO, ZOMO, za stalinizm, za Czerwiec, Za Grudzień, Za Radom, za ścieżki zdrowia, za grób bezimienny, za 10 dolarów miesięcznej pensji (dwie godziny pracy robotnika w USA), za stan wojenny, za cenzurę, za „Trybunę Ludu”, za zrabowane majątki prywatne, za PZPR, za PPR, za sojusz robotniczo-chłopski, za plan pięcioletni, za zjazdy PZPR, za KC, za POP, za tajniaków w każdej uczelni, za tajniaków w każdej instytucji, za kartki na mięso, za niech się świeci 1 Maja, za akademie ku czci zbrodniarzy, za wiece ku czci Wielkiej Rewolucji Październikowej, za pomniki Lenina, za pomniki Dzierżyńskiego, za Poronin, za RWPG, za Układ warszawski, za interwencję w Czechosłowacji, za Marzec 68, za obowiązkowe dostawy, PGR-y, za kułaków, za badylarzy, za cinkciarzy, za bony PKO, za Peweks, za tortury podczas przesłuchań, za skrytobójstwa, za dyspozycyjne sądy, za ORMO, za nadawanie szkołom imion zbrodniarzy…